„Gdzie śpiewają raki” Delia Owens




„Gdzie śpiewają raki” to historia o stereotypach, wykluczeniu społecznym, samotności, ale również o dojrzewaniu i miłości. Na pierwszych kartach powieści poznajemy małą Kye, dziewczynę mieszkającą na mokradłach u wybrzeży Karoliny Północnej. Śledzimy, jak samotnie przemierza życie, ucząc się radzić sobie bez rodziny.  
 
To nie tylko opowieść obyczajowa, ale również kryminalna. Mamy tutaj wątek zbrodni i próbujemy rozwikłać, jak do niej doszło. Jednak nie jest to książka, która zadowoli fanów mrocznych kryminałów. Zbrodnia jest tylko tłem do opowiedzenia historii Kye.

Delia Owens jest badaczką afrykańskiej flory i fauny, więc nikogo nie powinna zdziwić rola, jaką w jej książkach pełni przyroda. To właśnie ona w głównej mierze tworzy klimat całej historii. Podczas czytania łatwo sobie wyobrazić mokradła, na których całe życie spędziła Kye, ich duszność, dzikość i tajemniczość.

Największą zaletą tej powieści jest główna bohaterka. Do samego końca zastanawiałam się, jak inni ludzie mogli wykluczyć ją ze społeczeństwa, traktować ją jak gorszą oraz nie pomóc po tym, jak została opuszczona przez rodzinę, będąc małym dzieckiem. To bohaterka, której się współczuje, oraz kibicuje do samego końca. Obserwujemy, jak od małego poznaje świat oraz samą siebie, jak uczy się miłości, mimo że spotykały ją same rozczarowania, jak z małej dziewczynki staje się piękną i mądrą kobietą.

To historia, która zostaje w sercu czytelnika na dłużej i zmusza do myślenia. Nie da się o niej zapomnieć i mam nadzieję, że zechcecie się o tym przekonać, sięgając po nią.

Komentarze