"Sprawa Hoffmanowej" Katarzyna Zyskowska

Mira Hoffmanowa – tytułowa bohaterka książki – jest byłą gwiazdą kabaretów. Piękna, trochę próżna, zapatrzona w siebie. Mężczyźni ją kochają, kobiety – nienawidzą. W sierpniu 1933 roku wraz z mężem i pasierbem odpoczywa w Zakopanem. Kuszona opowieściami o górskich wyprawach, postanawia sama taką odbyć. Cała rodzina pakuje plecaki i wyrusza w drogę. Po drodze dołącza do nich młody, lecz doświadczony turysta. Wędrują razem,  ale ostatecznie w doliny powraca tylko Hoffmanowa. Po wysłuchaniu jej opowieści ratownicy znajdują na Lodowej Przełęczy ciała martwych mężczyzn. Wśród mieszkańców Zakopanego i turystów rodzą się pytania: co wydarzyło się w górach? Dlaczego tylko Mira przeżyła? I czy ma ona coś wspólnego z tajemniczą śmiercią swoich towarzyszy?

Inspiracją dla autorki były wydarzenia z sierpnia 1925 roku – rodzina Kaszniców wybrała się wówczas na wędrówkę, z której wróciła tylko kobieta – Waleria Kasznicowa. Sprawa jest zagadkowa, do dziś nierozwiązana, a sen z powiek zainteresowanym spędza informacja o tym, że kobieta spędziła przy zwłokach 36 godzin i dopiero po tak długim czasie zaczęła szukać pomocy. Kasznicową, podobnie jak Hoffmanową, ten fakt pogrążył w oczach opinii publicznej, która uznała ją za winną śmierci towarzyszy.

Książka Zyskowskiej jest trochę niedoceniana, ciut zapomniana, a nie powinna taka być. Rzadko zdarza się, aby oprócz głównej fabuły tak bardzo urzekało czytelnika tło powieści – autorka perfekcyjnie oddała klimat przedwojennego Zakopanego.  Genialne prowadzenie narracji i nagromadzenie emocji silnie oddziałują na umysł czytelnika.

Gorąco polecam, nie tylko fanom tatrzańskich wędrówek. I pamiętajcie – góry strzegą tajemnic lepiej niż ludzie.

Komentarze