„Lato, gdy mama miała zielone oczy” to debiut literacki Tatiany Țîbuleac, rumuńskiej pisarki, która otrzymała za nią kilka nagród literackich. Czym z pozoru cienka książka, licząca zaledwie 150 stron, zachwyciła wielu czytelników?
Aleksy po ukończeniu szkoły wraz z kolegami ma zamiar przeżyć swoją podróż życia do Amsterdamu. Jednak w rezultacie spędza lato we Francji z mamą, której nienawidzi. Jak rozwinie się ich relacja?
„Lato, gdy mama miała zielone oczy” to retrospekcje głównego bohatera. Aleksy po wielu latach w ramach terapii, cofa się w swej pamięci do wydarzeń z tytułowego lata i przeżywa je na nowo.
To książka o relacjach między dzieckiem a rodzicem. Opowieść pełna bólu, nienawiści i niezrozumienia, ale również nadziei. To historia o próbie porozumienia się po latach, o budowaniu relacji na nowo i o odejściu bliskich osób.
Ta książka wywoła w was wiele emocji, często tych smutnych i przytłaczających. Zmusi was do myślenia o waszych relacjach. To nie jest łatwa lektura, ale zdecydowanie warta przeczytania i przeżycia jej wraz z bohaterem.
„Z trudem przychodziło mi żartowanie z kimś, z kim przez ostatnie osiem lat niemal w ogóle nie rozmawiałem. Z kimś, kto odpychał mnie nogą jak psa, gdy byłem gotów być psem tylko po to, by mnie pogłaskano."
Aleksy po ukończeniu szkoły wraz z kolegami ma zamiar przeżyć swoją podróż życia do Amsterdamu. Jednak w rezultacie spędza lato we Francji z mamą, której nienawidzi. Jak rozwinie się ich relacja?
„Lato, gdy mama miała zielone oczy” to retrospekcje głównego bohatera. Aleksy po wielu latach w ramach terapii, cofa się w swej pamięci do wydarzeń z tytułowego lata i przeżywa je na nowo.
To książka o relacjach między dzieckiem a rodzicem. Opowieść pełna bólu, nienawiści i niezrozumienia, ale również nadziei. To historia o próbie porozumienia się po latach, o budowaniu relacji na nowo i o odejściu bliskich osób.
Ta książka wywoła w was wiele emocji, często tych smutnych i przytłaczających. Zmusi was do myślenia o waszych relacjach. To nie jest łatwa lektura, ale zdecydowanie warta przeczytania i przeżycia jej wraz z bohaterem.
„Z trudem przychodziło mi żartowanie z kimś, z kim przez ostatnie osiem lat niemal w ogóle nie rozmawiałem. Z kimś, kto odpychał mnie nogą jak psa, gdy byłem gotów być psem tylko po to, by mnie pogłaskano."
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękujemy za każde wsparcie w postaci komentarzy i wszelkiej innej aktywności.